Archiwum kategorii: 1

Na śmierć prezydenta Kaczyńskiego

Mediom

Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!

Nie potrzeba łez waszych , komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru…
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje – prezydent znowu jest w swoim mieście

Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!

Marcin Wolski

http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/170038,na-smierc-prezydenta-kaczynskiego

Bezradność

Jeśli się okaże
że mój Premier
o dobrodusznej twarzy
opata dochodowego klasztoru
mnie naprawdę zdradził
powiedzcie co mam robić
co czynić wypada

Może Premier ma logoreę
to znaczy bez ustanku mówi
sam nie wiedząc do kogo
to bardzo przykra neuroza
nie wolno karać chorego

powierzył tajemnicę
najbliższemu przyjacielowi
ludzie prawi
widzą wokół siebie
tylko ludzi prawych
to może naiwne
ale sympatyczne

w przypadku jeśli działał
w złej wierze
mogę go wyzwać
na ubitą ziemię

ale tutaj nigdzie
nie ma ubitej ziemi

trudno wykonać
patetyczny gest
Eugeniusza Oniegina
zapadając się
po kolana
po szyję
w błoto

Zbigniew Herbert
29 grudnia 1995
wg „Dziennik Bałtycki” z dn 12.01.1996

http://monika.univ.gda.pl/~fpoma/herbert.htm

10.04.2010

Strach, smutek, przerażenie, dreszcze
Potrafiące w jedną krótką chwilę odmienić Nas
Polaków stojących w Obliczu Pana…
Potrafimy dumnie marzyć o pokoju,
Potrafimy pięknie mówić o Wolności,
Chcielibyśmy zawsze trzymać się za dłonie

Nie potrafiąc … Choć próbując … Jak zrozumieć … ???

Drzewa tych Katyńskich lasów – Pamiętają – od lat wielu.
Teraz znowu obserwują … dziś zginęło ich znów wielu…
Wietrze krzyknij ” DO APELU … ! ”
Niechaj staną WIELCY LUDZIE, których serca krwią i bielą
Pozostali tam na zawsze …
Pozostaną w nas na zawsze …
Pozostając w nas na zawsze … PANIE PREZYDENCIE …

Autor: Donay
z bloga Isabel, http://isabel28.blog.onet.pl/1,DA2010-04-13,index.html

Do Jarosława Kaczyńskiego

Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy
Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy
Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła
Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła
Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu
Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
Bo z tymi moherami to się żyć nie daje
I znowu są dwie Polski – są jej dwa oblicza
Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza
Polska go nie pytała czy ma chęć umierać
A on wiedział – że tego nie wolno wybierać
Dwie Polski – ta o której wiedzieli prorocy
I ta którą w objęcia bierze car północy
Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie
I ta druga – ta którą wiozą na lawecie
Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana
Powiedzą że to patos – tu trzeba patosu
Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu
Co zrobicie? – pytają nas teraz przodkowie
I nikt na to pytanie za nas nie odpowie
To co nas podzieliło – to się już nie sklei
Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei
Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!
Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
O to nas teraz pyta to spalone ciało
I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie

Jarosław Marek Rymkiewicz
Milanówek, 19 kwietnia 2010 r.
http://www.rp.pl/artykul/9133,464644_Rymkiewicz__Do_Jaroslawa_Kaczynskiego.html

Problem polsko – niemieckiego pojednania.

ciekawy i trudny w odbiorze wiersz…

Ktoś pierwszy musiał w wiekowej rozterce
Wyrzec szlachetne przebaczenia słowo
I rozszalałe namiętnością serce
Dłonią rozwagi przycisnąć stalową,
By dwa kraje do świata iść mogły społem
Ktoś pierwszy musiał stać się tu aniołem.
Na tysiąclecie okazja tak duża !
Dla kraju skrwawionego, kraju przedmurza.
Wysłano przebaczenie, jeszcze nie bratu lecz katu
Zawarte w słowach episkopatu.
Lecz co im przebaczenie , aniołów władzy książęcej;
To oni czują sie pokrzywdzeni! i jeszcze chcą więcej!
JAKŻE ZAKŁAMANI W STRUKTURACH NIEBYTU
CZUJĄ NIEDOSTATEK W ZBRODNI PRZESYTU!

autor: Agamemnon

http://www.ivrp.pl/viewtopic.php?t=2607&postdays=0&postorder=asc&start=30&sid=743ec540550331a8f0e90c093e17d718

(tu więcej dzieł tego nietypowego w tym gatunku twórcy)

Wojska izraelskie wkroczyły do gazy

Naprzeciwko siebie gdzie
Jezus się narodził ,
Żyją dwa nienawidzące się narody .
W Gazie jeszcze wczoraj
Dzieci spokojnie grały
W piłkę .
Armia Izraelska bombarduje
Dzielnice mieszkalne
I Szpitale ,gdzie ranni wołają
O pomoc .
Płacz ludności i matek
Gdzie ból i krzyk ,
Zagłuszają dzwony .
Gaza i miasta palestyńskie
Zmieniły się wielki cmentarz .
Mamusiu dlaczego Żydzi
Są tak okrutni .
Zabili mi siostrę.
Bo nie mają serca ,
Kochana córuniu
Świat zbrodnie ukrywa ,
Nic nie mówi .
Hamas nas obroni ,
Dzielni mężczyźni ,
Którzy walczą o wolność
Swojej małej Ojczyzny
Hamas jest jak powietrze
Wieje gdzie chce ,
Ma mocne w ziemi korzenie .
Świat niech protestuje ,prawdę ukazuje ,
Popleczników Ameryki zdemaskuje .
Nie zapominaj Narodzie o historii,
Gdzie miałeś być spalony .
Sumienie zapuka do serca .
Wojuj żołnierzu z żołnierzem ,
Lecz precz z łapami
Od Dzieci .

autor: pioru

http://www.kobieta.pl/wiersze/pokazwiersz.php?wierszid=1959770726