Archiwa miesięczne: Grudzień 2013

Gender w kurniku

Dziś w kurniku zgiełk i hałas.
Wieści z grzędy mkną na grzędę.
Z zagranicy przyleciała
Kura – doktor nauk gender.

Feministka, wielka postać,
Brnie z kagankiem pośród czerni,
A jej słowa są jak chłosta
Dla drobiowej kołtunerii.

Szansa dla nas jest niezwykła!
Kontakt z wszystkich kur ozdobą!
Doktor dziś wygłosi wykład:
„Płci różnica to zabobon”.

Ptactwo zbiegło się z podwórza
Podniecone niesłychanie,
A największa grupa kurza
Z kogutami na parkanie.

– Powiem, jako doktorzyca –
Tak zaczyna dzielna Kura –
– Że mnie wcale nie zachwyca
Włóczyć się po takich dziurach.
Ta ciemnota i przesądy!
Czas rozerwać je na strzępy!
Wy nie wiecie (no bo skąd by?):
Jaja znosi ten, kto tępy!
Dalej kwoki, rzucić grzędę,
Wyrwać się z kurnika progów!
Wyzwolenie niesie gender!
Jaja może znosić kogut.
Świat przed wami jest do wzięcia
Jak ziarn wszelkich pełna misa.
Każda może znaleźć księcia…

– Najpierw natknie się na lisa! –
Tak z parkanu kogut wrzasnął.

Kura aż pobladła trochę.
– Ma pan głowę nazbyt ciasną!
Kołtun, łeb zakuty, moher!

– Lecz co z lisem? Z tym bandytą? –
Biegną głosy z każdej strony.

A uczona: Dość tym mitom!
Ciemny drób jest uprzedzony!
Wstyd, doprawdy! Średniowiecze!
Niech, kto winny się pokaja!

Na to skromna kwoczka rzecze:
– Ja to lubię znosić jaja.

Drwiący śmiech doktorę bierze:
– Znoście jaja! Znoście nudę!
Klepcie biedę i pacierze,
Tępcie lisy, bo są rude!
To nagonka, zaszczuwanie,
A nienawiść lic nie zdobi!
Lecz dla światłych mam przesłanie:
Stop okrutnej lisofobii!

Wstyd ogarnął drobiu stadko.
Kwoki kryją dziób przy płocie.
Poruszone mądrą gadką,
Nie chcą dłużej trwać w ciemnocie.

– Ach, to hasło nas upaja!
Pokój lisom, pokój wilkom!
Ale… wysiadujem jaja,
A kurczątek patrzeć tylko…

– Albo ora et labora,
Albo życie pełne uciech.
Jaja lisom oddać pora,
A przebaczą wam zaszczucie

To argument doktorzycy,
Która dumnie puszy pierze.
A tymczasem w okolicy
Całkiem bliskiej czyha zwierzę.

Oto kita, głowa, uszy
I ryżego połysk futra.
Słychać okrzyk z głębi duszy:
– Kura rasy Brahmaputra!
Mięsna kura, apetyczna.
Pióra długie łatwo skubać!
Lunch czy obiad, moja śliczna?
Co wybierasz, kurko luba?
Jesteś chyba bez uprzedzeń
Nie odwrócisz się ze wstrętem
Przejdźmy razem się za miedzę…

– Oto macie słów mych puentę! –
Tak doktora kończy wykład,
Dumna, że ma takie rwanie.
– Tolerancji bierzcie przykład!
Dzioby w górę, moje panie!

I za lisem hyc w łopiany.
– To się składa znakomicie,
Mój ty lisku ukochany,
Jestem też przy apetycie…
Oj, ratunku! Głupi kawał!
Czemu pan tak kły wyszczerza?
Miała smaczna być potrawa.
Tak się bawić nie zamierzam.
Nóż? Widelec? Groźne miny?!
Jestem jeszcze całkiem młoda!
Ja mam przecież imieniny!
W kalendarzu dziś jest środa!
Do kurnika idź pan zatem.
Jaj tam mają pełną grzędę.
Nie jedz kury z doktoratem!
Przybyłam tu głosić gender!
Świat dla transów! Świat dla gejów!
Nie ma różnic już od jutra!
Tole… – i to koniec dziejów
Kury rasy Brahmaputra.

Lis, gdy strawił tłustą kurę,
Napis kwokom wniósł przez dziurę:
„Tanio i o każdej porze
Kursy gender w lisiej norze”

Mamucha,
http://www.fronda.pl/blogi/pogaduchy-mamuchy/gender-w-kurniku,36757.html

[Dlaczego musiała wydarzyć się katastrofa ta]

Dlaczego musiała wydarzyć się katastrofa ta
By Polacy zrozumieli, że w Lechu Kaczyńskim nie było zła ?

Drwili, szydzili, wyśmiewali naszego Prezydenta
Taka nasza natura przeklęta !

Nie było w mediach nic dobrego o Nim, ani o jego Żonie
Oto nasze media – obłudą i zakłamaniem przepełnione

Był człowiekiem dobrym, był konserwatystą
Dla wielu z nas było zbyt idealne to wszystko

Zostawił nam po sobie coś wspaniałego
To patriotyzm i wola walki o niego !

Dziś w tym wszechogarniającym chaosie
Jako obywatel o jedno proszę:

Od Pomorskiego, przez Łódzkie aż po Śląskie
Walczmy o lepszy Kraj, o lepszą Polskę !

opolanin89
http://opolanin89.salon24.pl/169513,wiersz-ku-czci-s-p-lecha-kaczynskiego

[Mgła się snuje nad Golgotą Wschodu…]

***

Mgła się snuje nad Golgotą Wschodu…
Znowu żniwo śmiertelne tam zbiera,
Znowu synom Polskiego Narodu
księgę pytań: „Dlaczego?” – otwiera…
Znów – jak niegdyś – z tej samej przyczyny
tak obficie „Łzy Matki” spływają,
bo: jak ptaki lecące Jej syny
śmierci strzałą godzone – spadają…
…Kto – jak Chopin – „Łzy Matki” utrwali?
Kto profetą jej dziejów się stanie
i od plam fałszów dzielnie ocali?
Wstańcie, chodźmy! To nasze zadanie!

Gniezno, 17 kwietnia 2010 r.
br. Zbigniew Joskowski OFM Conv

[Po czym Ty ich poznasz, dobry Panie Boże,]

„są aby świadczyć Bóg policzy
i ulituje się nad nimi
lecz jak zmartwychwstać mają ciałem
kiedy są lepką cząstką ziemi”

ZBIGNIEW HERBERT „Guziki”

 * * *

Po czym Ty ich poznasz, dobry Panie Boże,
Kiedy czas już nadejdzie stawić się przed Tobą?
Płomienie dokładnie zlizały ich twarze
Nową lasy smoleńskie nękając żałobą.

Znów będą świadczyć guziki miedziane,
Że dla Ojczyzny oddali swe tchnienie
I w proch się obrócili, jak zapowiedziane
Każdemu z żyjących, nim przyjdzie zbawienie.

Jak więc ich rozpoznasz, dobry Ojcze w niebie,
Kiedy w dół runęli na skrzydłach Ikara
Zostawiając pustkę, w której widzieć Ciebie,
To ufność prawdziwa i prawdziwa wiara?

Poznasz ich po odwadze, poznasz po nadziei,
Które jaśniały w ich duszach, jak pochodnia,
A teraz w nieodgadnionej losu kolei
Wiodą nas jak na pustyni wiódł ongiś słup ognia.

Rozpoznasz ich po sercu, które nie umarło,
Bo w piersiach Ojczyzny nieprzerwanie bije.
Chociaż nas samych i czasy nasze czarną
Zasłoną smutek śmiertelny spowije.

Poznasz ich, Panie, choć płomień starł twarze,
A śmierć ich zatrzymała niwecząc czas przyszły.
I my zapamiętamy w cierpienia pożarze;
Zachowa ich Historia i język ojczysty.

10 kwietnia 2010 r.
po 15.oo
Gniezno

o. Mateusza Stachowskie OFM Conv

 

Polskie Pendolino

(na motywach „Lokomotywy” Juliana Tuwima).

„Bo nie ma torów, jest tylko pic. I wciąż pytanie dudni: jak żyć?”

Stoi na stacji skład Pendolino.
Drogi i cudny, jak we wsi kino.
Albo kasyno.

Stoi i wyje, dyszy i płacze,
Kiedyż was, tory, wreszcie zobaczę?

Ech, jak kiepściutko…
Ach, jak puściutko…
Och, jak cieniutko…
Uff, jak głupiutko…

Już ledwo stoi, już ledwo zipie,
A jeszcze Nowak pieniędzmi sypie.

Media do niego podoczepiali
I dziennikarzy, żeby klaskali:

Cmok, jakie piękne…
Cmok, jakie cudne…
Ech, jakie to dziennikarstwo trudne.

W pierwszym wagonie siedzi elita,
Nikt tu o koszty więc nie zapyta.

W drugim platforma, o jaka śmieszna
Jaka tragiczna, lecz jak pocieszna.

W trzecim pan premier z panem Nowakiem.
W czwartym lokalni – burak z burakiem.

A w piątym, baczność, minister Vincent
Dał za to miejsce dolarów pińcet.

W szóstym lemingi ślepo wpatrzone
W obrazek wyspy szczawiozielonej.

W siódmym już czeka red. Sobieniowski,
By PiS-em przesłonić ponure wnioski,

Że skład ten i pociąg, wielki, błyszczący
To bzdet jedynie nic nie znaczący.

Bo nie ma torów, jest tylko pic.
I wciąż pytanie dudni: jak żyć?

A władza rzecze: chłopcze, dziewczyno,
Żyjcie tak właśnie, jak Pendolino!

Na bocznej stacji, bez żadnych szans,
Bo przecież ważny jest tylko lans.

Niech was nie zwiodą ci z opozycji,
Że co innego w życiu się liczy.

Niech będzie zawsze, jak do tej pory:
Jest w Polsce władza, i są pisiory!

Krzysztof Feusette, http://www.wsieci.pl/polskie-pendolino-pnews-600.html