Archiwa miesięczne: Listopad 2013

Aneks

Trudno
zamknąć tę listę
i wyjść z lasu

za ołtarzem
tysiące krzyży
przed ołtarzem
96 pustych krzeseł

znowu mgła

i znów trzeba powiedzieć
prawdę

Wojciech Banach, „Mężczyzna z sąsiedniej klatki”, Bydgoszcz 2010

Oda do Tuska

Znów jakaś zgraja szczęśliwym trafem
Bez głów, bez planów, za to z rozmachem
Do żłobu toczy swe tłuste cielska;
Oto Platforma Obywatelska!
Przed sądem złodziej śmiało ucieka
Bo wszak korupcja prawem człowieka!
Nareszcie wszystko wróci do normy
Wdzięczni jesteśmy ludziom z Platformy!
Zwrot w dyplomacji to rozdział drugi
Od dziś będziemy świadczyć usługi
Dla Władymira i dla Angeli;
Czas na kolanach iść do Brukseli!
Szef MSZ-u włoży kaganiec
Śląsk i Pomorze weźmie Germaniec
Trzeba wywłaszczyć polskiego chłopa;
Vivat Platforma i Europa!
Angela Merkel ręce zaciera
By na wschód ruszyć tropem Hitlera
A za nią ziomków procesja tłumna
Vivat Platforma – piąta kolumna!
Za tawariszcza Tuska zdarowie;
Piją Gazpromu oligarchowie
Władimir Putin z radości śpiewa:
Nu, tiepier budiet kak za Breżniewa;
Odwrót z Iraku, z Afganistanu
Osama śmieje się spod turbanu
Taki sojusznik jak Tusk się przyda;
Vivat Platforma i Al-Kaida!
Koniec z lustracją!
Koniec rozliczeń!
Dla konfidentów to koncert życzeń
Od dzisiaj wszyscy jesteśmy święci!
Vivat Platforma i konfidenci!
Niech żyje wolność!
Ćpun na wagarach
Łbem durnym kręci w dymu oparach
Całkiem legalnie ćmiąc porcję zielska
Vivat Platforma Obywatelska!
Niech żyje miłość!
Rusza parada Sprośnych pedałów cała gromada
Gzi się bezwstydnie wśród publiczności
To triumf Platformy!
To triumf wolności!
Elektoracie!
Wyborco durny!
Gdy będziesz wrzucać znów głos do urny
A chcesz być sługą Niemca i Ruska,
Dalej popieraj Donalda Tuska !

Henryk Zygmunt (???)

Stratosferyczni

oni wracają choć bardzo zmienieni
bez rąk i nóg i bez twarzy
na okrutnej smoleńskiej ziemi
leżą strąceni Ikarzy

stratosferyczni po niebieskiej toni
do ojców lecieli Ikarzy
spaleni śmiertelną bronią
już nic złego im się nie zdarzy

ze swych ciał potrzaskanych wysiadają
kto ma rękę lub nogę szczęśliwy
jak to trupy pożegnalnie nas witają
i próbują mówić jak to żywi

rozerwani jeszcze o coś proszą
machają odrąbanymi rękami
choć jak bagaż wstydliwy się noszą
idąc z oderwanymi głowami

po kolei znakiem tajemnym
ręką przyłożoną do serca
przenikają w nas wiedzą podziemną
znają twarz strasznego mordercy

choć na baczność leżą na trawie
jeszcze ustami ruszają choć niemi
wierni aż do końca sprawie
nie zginęła tylko my giniemy

spojrzyj w górę rozpatrz się po niebie
płyną we krwi uprane obłoki
stratosferyczne wszystkie obok siebie
wiecznie żywe w korabiu wysokim

Jacek Trznadel??? autor nieustlaony

Krew

Krew rozlepiona na afiszach
Krew na chodnikach i na ścianach
Krew – jak poranna wtedy cisza
Krew – czarne plamy na ekranach

Krew na kamiennych szarych płytach
Na białych rękawiczkach Tuska
Krew która o nic was nie pyta
Krew jak złamana w sadzie brzózka

I jak na polach polne maki
I nad polami białe chmury
Jak narodowi dane znaki
Oni wznosili się do góry

Krew na fotelach tupolewa
Zmywana szlauchem o świtaniu
Jeszcze wam ona pieśń zaśpiewa
To będzie pieśń o zmartwychwstaniu

Jarosława Rymkiewicza