Archiwa miesięczne: Kwiecień 2010

[Biało-czerwoną spowił kir]

Biało-czerwoną spowił kir,
a polską ziemię deszcz i mgła,
gdy w lot ostatni Tupolew się wzbił,
Ósma pięćdziesiąt sześć to chwila zła.

Lecieli tam by w lasach katyńskich
oddać ofiarom cześć i hołd należny,
związać nić przyjaźni polsko-rosyjskich,
rząd osobistości to gest szlachetny.

Mgła, las parujący śmiercią i wiecznością,
zatacza koło historia krwawa
otwiera się ziemia ku nowym gościom,
od 70 lat to polska sprawa.

Katyńska Matko przyjmij nowe dzieci
daj bólu ukojenia zmarłych rodzinom,
niech Światłość Wiekuista Im wiecznie świeci,
10 kwietnia Ich chwały godziną.

Jednoczy Polaków tragedia wielka,
już od soboty Naród płacze i kwili,
zginął Prezydent, Żona, elita wszelka
Zamarło życie w tej smutnej chwili.

Lecz gdy pogrzebią trumnę już ostatnią,
w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Mielcu,
wszyscy którzy przelali polską krew bratnią,
niech pozostaną w pamięci i sercu.

Niechaj umilkną kłótnie, wszelkie spory
nabierze życie nasze serdeczności
zmieńmy charakter Polski od tej pory
to ICH testament wśród drzew, mgły i kości…

Paweł Pieniążek

http://forum.gazeta.pl/forum/w,1158,110070735,110070735,moj_wiersz.html

10 kwietnia

dojdzie kolejna data
którą musimy pamietać
……………………………………..
jak długo jeszcze

[tu może być głęboki tekst
poruszający wszystko i wszyskich
i pewnie kiedyś powstanie]

dzisiaj poza idiotycznymi myślami
chaosu nie wiele do głowy mi przychodzi
konstruktywnego

poza banalnym pytaniem stawianym na każdym kroku
co by się stało gdyby taka tragedia stała się
w obrębie granic Rzeczpospolita z samolotem Rosja
i merami jej kraju na pokładzie

Albo pytanie numer dwa
w Rosji rozbija się samolot z władzami Stanów Zjednoczonych Ameryka

ciekawe czy ściema o zaciśnięciu stosunków
i ociepleniu globalnym by przeszła

raczej nie
ale Polak przed szkodą i po dziesięciu szkodach głupi
bo Polaka łatwo jest kupić

Co z tego że to z tego jak i tak nic z tego
a syf i nie smak na resztę dni naszych
pozostanie!

Radosław Parol

http://www.wiersze.annet.pl/w,,18857

Polska Golgota

Jest taki kraj na ziemi,co flagę ma splamioną,
krwią czystą,krwią niewinną,ofiarą uświęconą.
W tym kraju ziemia żyzna,
cierpieniem ludzkim siana,
to Nasza jest Ojczyzna,
Jedyna-ukochana.
Kochana,bo wydarta,jak ludzkich serc zgryzota.
Czy takich zdarzeń warta?-czy polska to Golgota?
Czy wszystkie te dramaty-dla Polski są krzyżami,
a jedność już na zawsze ,zostanie nam skrzydłami?
Odpowiedz,błogosław,pomnij, Miłosierny Panie,
a wszystkim,którzy zginęli daj wieczne spoczywanie…

® Cesarzowa trampek ! ♥ ☺

http://zapytaj.com.pl/Category/001,001/2,3589833,Dacie_jakies_wiersze_o_Dragedi_w_Smolensku_.html

Smoleńsk tragedia

Rankiem nad wschodnim lasem
Ociężale budziło się niebo
Walcząc ze złowrogim czasem
Polski ptak wpadł w drzewo

Nikt nie przeżył tego upadku
Pozostały zgliszcza i szczątki
Na obcej ziemi nie z przypadku
Nikt nie chciał drugiej pamiątki

Głowy pochylcie niech smutku łza
Spadnie na tą która niewinnych
Niespodziewanie nam pochłonęła

Życie różne problemy stwarza
Przywitani śmiercią u gościnnych
Pozostawcie to bez komentarza

Konrad
kwiecień 10 2010 16:54:40

http://www.wierszek.pl/articles.php?article_id=3111

Krzyż nad Smoleńskiem

Mglisty poranek, czarna zasłona ziemię okryła
Nie było kul, ani karabinów , lecz śmierć się pojawiła.
Szczątki ludzi, na polach były rozrzucone
Na obcej ziemi zostały zniszczone.
Ojczysta ziemio. Dlaczego ja
Już nigdy do Ciebie nie wrócę
Tylko w nocnej ciszy będę tkwił w snach
A bliskim zostanie płacz i smutek.
Boże czemu zabrałeś synów i córki polskiej ziemi.
Po nich tylko ślad, cóż bez nich poczniemy.
O straszna śmierci, nikt cię nie pokona
Zostawiłaś myśl, nazwiska, imiona …
Boże jesteś wszechmocną siłą
Nie pozwól by łzy narodu, nie spływały na żadną mogiłą.
Połączyłeś Smoleńsk z Katyniem ich dusze,
Prosimy daj pokój światu, by nie pojawił się nigdy ziemski smutek.

Antonina Łacek „Majcher”
Nowe Bystre 12 kwietnia 2010 rok

http://www.goral.info.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=463:qkrzy-nad-smoleskiemq-wiersz-antoniny-acek&catid=35:aktualnoci

In hora mortis

Jeszcze Polska nie zginęła póki my giniemy
póki nasi starsi bracia wędrują do ziemi

tam tajemne biją źródła tryskają strumienie
tam śmierć pada na kolana przed wiecznym istnieniem

tam zabici w ciemnym lesie modlą się za nami
tam powstańcy do Śródziemia idą kanałami

ścieżka wiedzie przez grób Pański – nie ma innej drogi
trzeba się owinąć w całun biały i czerwony

gdy przestaną nas hartować strzałem w potylicę
samoloty będą spadać za lub przed lotniskiem

mroźny wiatr ze wschodnich kresów wciąż nam wieje w plecy
gnie się trzcina nadłamana tli się płomyk świecy

a im bardziej bezsensowny twój zgon się wydaje
tym gorętsze składaj dzięki że jesteś Polakiem

naród tylko ten zwycięża razem ze swym Bogiem
który pocałunkiem śmierci ma znaczoną głowę

10 kwietnia 2010
Wojciech Wencel

Na śmierć prezydenta Kaczyńskiego

Mediom

Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!

Nie potrzeba łez waszych , komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru…
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje – prezydent znowu jest w swoim mieście

Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!

Marcin Wolski

http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/170038,na-smierc-prezydenta-kaczynskiego

Bezradność

Jeśli się okaże
że mój Premier
o dobrodusznej twarzy
opata dochodowego klasztoru
mnie naprawdę zdradził
powiedzcie co mam robić
co czynić wypada

Może Premier ma logoreę
to znaczy bez ustanku mówi
sam nie wiedząc do kogo
to bardzo przykra neuroza
nie wolno karać chorego

powierzył tajemnicę
najbliższemu przyjacielowi
ludzie prawi
widzą wokół siebie
tylko ludzi prawych
to może naiwne
ale sympatyczne

w przypadku jeśli działał
w złej wierze
mogę go wyzwać
na ubitą ziemię

ale tutaj nigdzie
nie ma ubitej ziemi

trudno wykonać
patetyczny gest
Eugeniusza Oniegina
zapadając się
po kolana
po szyję
w błoto

Zbigniew Herbert
29 grudnia 1995
wg „Dziennik Bałtycki” z dn 12.01.1996

http://monika.univ.gda.pl/~fpoma/herbert.htm