Weźcie te śmierci symbole, ja życie wolę!


Nie chcę umierać w szpitalu pod krzyżem!
Nie chcę do nieba razem z papieżem.
Ten krzyż mnie jątrzy, odbiera nadzieję.
Nasuwa złe myśli, że nie ozdrowieję.
Ksiądz mnie nachodzi i inwigiluje.
On nie ma pojęcia, jak ja się czuję.
Ja mam raka i jutro operacja.
Czarny jak czort i namolna nacja.
Bolszewik nie był Polakiem, lecz zdrajcą.
A ten natręciuch chce być wybawcą.
Chce bym się oddał w jego boże łapy.
A te zabiegi to tylko atrapy.
Najważniejsze jest boże zbawienie.
Bogu potrzebne jest to cierpienie.
Anestezjolog przecież pokona ból.
Weźcie czarnucha, to jakiś ćól.
Noc niespokojna pełna koszmaru.
Doznałem jego bożego daru.
Już po, wybudzony w nocy środku.
Szczypię się. Duszę strach w zarodku.
Ale radość, ja żyję, jestem żywy!
Poszły jego strachy, jestem szczęśliwy.

1 komentarz do “Weźcie te śmierci symbole, ja życie wolę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s