Archiwa miesięczne: Listopad 2009

Rejtan i Prezydent

Rejtan znów ukrzyżowany,
Po raz drugi jęczy z bólu…
Co Pan zrobił, Prezydencie?
Co Pan zrobił, polski Królu?

Rejtan znów się z męki zwija,
Łaknąc Polski i wolności…
Mam więc żal do Prezydenta,
Żal do Jego Wysokości.

Rejtan duszę swą oddaje,
Lecz mu życia nie jest szkoda…
Mnie zaś umrzeć nie jest dane,
Jam jest na to nazbyt młoda!

Rejtan przepadł ku swej uldze,
Ja wzdycham jak lud w Kabulu…
Co Pan zrobił, Prezydencie?
Co Pan robił, polski Królu?


Od autorki:
Wszelkie podobieństwo do wiersza „A jak poszedł król na wojnę” Marii Konopnickiej jest PRZYPADKOWE. Tekst „Rejtan i Prezydent” pisałam spontanicznie (pod wpływem bardzo silnych emocji) i dopiero później uświadomiłam sobie, że jest on podobny do utworu polskiej pozytywistki.
10 października 2009 roku
(dzień ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego)

http://www.wierszek.pl/articles.php?article_id=2001

V.K.

Słowiański nasz Bracie, Kuzynie,
co stąpasz po tym kontynencie –
– dziś patrzy na Ciebie Europa!
Nie zawiedź jej więc, Prezydencie

Spętane Narody błagają
o łaskę Twą zacną Osobę
Więc proszę: wysłuchaj Ich jęków
i ocal Je jakimś sposobem!

Ty jesteś ostatnią Nadzieją
jak belka dla biednych rozbitków,
choć Źli spoglądają na Ciebie
jak na jednego z Niedobitków.

I choć jesteś tylko Człowiekiem,
nie Bogiem, siedzącym gdzieś w Niebie
Ach, padam na twarz, na kolana
i modlę się, modlę do Ciebie!

10 października 2009 r.
(dzień ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego)
Natalia Julia Nowak

http://www.wierszek.pl/articles.php?article_id=1974

Weźcie te śmierci symbole, ja życie wolę!

Nie chcę umierać w szpitalu pod krzyżem!
Nie chcę do nieba razem z papieżem.
Ten krzyż mnie jątrzy, odbiera nadzieję.
Nasuwa złe myśli, że nie ozdrowieję.
Ksiądz mnie nachodzi i inwigiluje.
On nie ma pojęcia, jak ja się czuję.
Ja mam raka i jutro operacja.
Czarny jak czort i namolna nacja.
Bolszewik nie był Polakiem, lecz zdrajcą.
A ten natręciuch chce być wybawcą.
Chce bym się oddał w jego boże łapy.
A te zabiegi to tylko atrapy.
Najważniejsze jest boże zbawienie.
Bogu potrzebne jest to cierpienie.
Anestezjolog przecież pokona ból.
Weźcie czarnucha, to jakiś ćól.
Noc niespokojna pełna koszmaru.
Doznałem jego bożego daru.
Już po, wybudzony w nocy środku.
Szczypię się. Duszę strach w zarodku.
Ale radość, ja żyję, jestem żywy!
Poszły jego strachy, jestem szczęśliwy.

Polakatolik

Chrzczony, bierzmowany,
Duchowo obrzezany.
Kościół Święty Matką jego,
Strzeże go od wszego złego,
Od myślenia, od logiki,
Od diabelstwa dialektyki.
On nie z soli ani z roli,
On ze Skargi i Boboli,
Chociaż dziad i biedę klepie,
Wszystko zawsze wie on lepiej,
Europie rad udziela,
Z Mickiewicza myśliciela;
Co ma wiedzieć o swym Bogu –
Ma spisane w dekalogu
Aramejskim vel semickim,
Czyli polakatolickim.
Leń, pijaczek i brat łata,
Europejczyk? Tak. Pro rata.

[siekiera, motyka, piłka, rusek / sprzedał nas jankesom Tusek]

siekiera, motyka, piłka, rusek
sprzedał nas jankesom Tusek

siekiera, motyka, piłka, prąd
sprzedawczyków dać pod sąd.

siekiera, motyka, piłka, jajca
ten Sikorski to jest zdrajca

starego angole zdjęli nam
a przysłali jakiś chłam.

Lech Kaczyński też nie lepszy
czego dotknie się to spieprzy

i tak dobrze, że nie brata
posłał ruskim na wariata.

anonim na gazetapl

[Pewien fircyk-bez krępacji,]

Pewien fircyk-bez krępacji,
Cud obiecał całej nacji.
Trafnie uznał; Lud to kupi!
Lud naiwny, ciemny,głupi.
No i młodzież uwierzyła,
Do urn wartko podążyła.
I we Wronkach i w Półtusku,
Dali głos Donaldu Tusku.
No nareszcie jest nadzieja!
Naród wybrał czarodzieja.
Media wielce mu pomogły
Nawet Doda wzniosła modły,
Chociaż chichot miała podły.
To co najpierw obiecywał,
Po wyborach odwoływał.
Toż to kawał hipokryty,
Rude włosy, wzrok kosmity.
Serki, jabłka podrożały
A indeksy pospadały!
Studia płatne ? Oszalałeś ?!!!
Polskiej biedy nie widziałeś ?!
Niech ci dziad podpowie,
Skąd w Warszawce tyle bomb ?
Może to nad PeO sąd ?!
No i w końcu stał się cud;
Czary mary mamy smród”