czemu
bardzo złe wiersze bardzo lubię. trochę je gromadziłem, czasem się pogubiło skąd – autorom chodzi chyba o propagowanie przekazu, a nie o sławę, więc liczę, że wybaczą. zapraszam do zapoznania się z moją kolekcją.
aha, słabością tej kolekcji jest to, że jest w niej troche wcale nie tak znowu złych wierszy. szczególnie okołoKatyńskie mają ten feler. że jako wiersze się bronią, ale jednak odjechany ich przekaz ideolo pozwoli mi je między czystą grafomanię wmieszać.
trochę głupio, że na wordpress.com nie można zrobić jakiegoś wygodnego spisu alfabetycznego. kupa.
Kwiecień 13, 2011 @ 10:30
Witam i pozwolę sobie zasugerować zmianę tytułu kolekcji – zamiast “złe” choćby na niepoprawne czy zaangażowane…
Sugeruję więcej szacunku dla zamieszczanych tu autorów.
Proszę przemyśleć ile cywilnej odwagi wymaga upublicznienie własnej twórczości poetyckiej – wypływającej zazwyczaj z naintymniejszych przeżyć i odczuć piszącego.
Nie raz nie skrywa się on pod pseudonimem czy ksywką, lecz ujawnia także własne nazwisko.
Nie raz ma świadomość, że jego twórczości daleko do Norwida czy Miłosza i długo się waha przed publikacją.
Do wielu ludzi takie utwory bardzo silnie przemawiają.
Równocześnie wiele takiej twórczości jest wyszydzanej i niewybrednie obrażanej choćby na portalach takich jak pardon, czy w gazecie…
Ci ludzie często narażeni są na masę przykrości, nieraz czytają wręcz wulgarne komentarze przeciwników ideologicznych.
Czy naprawdę trzeba im jeszcze dołożyć pisząc w nagłówku “Bardzo złe wiersze”?
Pisze Pan że takie wiersze lubi…
A może ktoś z ich autorów trafi na ten blog i po lekturze “zatnie się”; powie więcej nie piszę lub nie publikuję.
Łatwo anonimowo napisać “bardzo złe”, o wiele trudniej byłoby samemu zrymować choć parę słów, więc możeby tak mała próbka “dobrej” własnej twórczości?
I dodam jeszcze, że tego typu utwory to specyficzny gatunek – można go nazwać poezją faktu – wiersze czy wręcz rymowanki odnoszące się do konkretnych problemów w otaczającej rzeczywistości, stanowiące bezpośrednie odniesienie się autora do danej sytuacji, problemu czy sprawy, niejednokrotnie ujawniające bardzo silne emocjonalne zaangażowanie autora.
Utwory takie znajdziemy w twórczości choćby M. Wolskiego, L.J. Kerna czy nawet K.I. Gałczyńskiego.
Może więc warto zastanowić się, czy można taką poezję określać “grafomaństwem”?
Czy “prawdziwa” poezja może być tylko osnuta wokół ptaszków, wietrzyków, kwiatków i problemów egzystencjalnych po spożyciu absyntu przez poetę?
Koniec końców cieszę się, że jest taki blog z takimi utworami zebranymi w jednym miejscu, lecz przy tym apeluję o więcej szacunku i delikatności wobec ludzi którzy je piszą – szczególnie, gdy samemu nie umie się stworzyć nic poza skondinąd pożytecznym blogiem z cudzymi tekstami…
Kwiecień 2, 2012 @ 23:51
Oto co wygmerały Mądrości z Frondy: http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/ja__zyje__35197 Pozdrawiamy:)
Kwiecień 3, 2012 @ 07:49
Piękne! Dziękuje!